O MNIE

Nazywam się Kamila (jeszcze) Wójcik.

Mając 18 lat, postawiłam wszystko na jedną kartę i ruszyłam przed siebie. I dziś, z głęboką wiarą, powiedzieć mogę, że ta droga nie skończy się już nigdy.

Choć dom, jako ten, w którym serce moje, znaleźć mi się udało, a dzięki urokom Dolnego Śląska mogę zachwycać się nim każdego dnia na nowo, to ciągła potrzeba odkrywania pcha mnie do przodu.

Podróżuję przez lasy, góry i doliny. Odwiedzam znane riwiery, podziwiam sławne zabytki. Dusza moja jednak wie, że najważniejsze jest w tym wszystkim nie to, co uda mi się zobaczyć, lecz to, czego doświadczę.

Kiedyś miałam za przekleństwo dar wrażliwości. Dziś, choć miewam trudniejsze chwile, doceniłam je i trzymam w sobie, mając za ważną łaskę, którą otrzymałam. Zaglądam dzięki niemu pod powierzchnię tego, co dla oczu widzialne, odkrywając wciąż na nowo i fascynując się życiem.

Choć zabrzmi to dość trywialnie, to pasją moją jest życie – zarówno fizyczne, jak i duchowe. Dlatego piszę o sprawach serca i ducha, znajdując w tym miejsce na relacje z podróży. Głównie autostopem, ale i do podróży pociągiem mam duży sentyment. Lubię też wsiąść w samochód razem z Narzeczonym i jechać przed siebie. Do ciepłych wód, palm i wielbłądów. 

Jednak specjalne miejsce w mym sercu ma to, co swojskie i brzmiące polskim źdźbłem lub chrząszczem. Kocham Polskę mimo wszystko, bo może taka jest właśnie bezinteresowna miłość. Studiuję filologię polską, pracuję każdego dnia z polskim tekstem i pochłaniam takie ilości różnorakiej literatury, że sam Bolesław Prus mógłby się zarumienić (nie ujmując rzecz jasna Bolkowi).

Bloga założyłam. W podróż autostopem ruszyłam. I powoli planuję pisać książkę.

Dodam to, bo gdybym nie dodała, to trochę bym Was okłamała. Poza byciem polonistką, copywriterką, włóczykijem i niemal żoną jestem jeszcze romantyczką. W tym marzycielskim i sielskim tego słowa znaczeniu. I chyba nigdy nie przestanę wierzyć w to, że marzenia się spełnia.